Kontakt

Masz pytanie? Chcesz zaprosić zespół na koncert? Napisz lub zadzwoń!


Menedżer zespołu:
NEW DAY
Rafał Boniśniak
tel. +48 605 836 704
newday@newday.com.pl


Booking koncertów:
Chrześcijańskie Granie
Mateusz Stolarski
tel. +48 606 451 753
kontakt@chrzescijanskiegranie.pl
www.chrzescijanskiegranie.pl

Piszą o nas...

Czarna Płyta z Czarnego Lądu
rozmowa z Rafałem Boniśniakiem z zespołu New Day

Na swojej stronie internetowej piszecie, że muzyka jaką gra New Day, to "muzyka z piękniejszej strony świata". Co jest dla Ciebie tą piękniejszą stroną świata?

Boni Piękniejszą stroną świata jest na pewno kontynent afrykański, ale także sposób postrzegania życia i drugiego człowieka przez Afrykańczyków. Myślę, że bardzo się w tym różnimy. Ci ludzie, poprzez swoją biedę, często trudne doświadczenia, potrafią wyjść do drugiego człowieka bez żadnych kompleksów. Mam wrażenie, że tam człowiek człowiekowi jest dużo bliższy i równocześnie jest bliżej Pana Boga, bo mając tak niewiele, potrafi dać tak wiele bliźniemu.

Wasza najnowsza płyta ma bardzo ciekawy tytuł - "Czarna Płyta", który zdradza poważne zainteresowanie Czarnym Lądem. No właśnie... Jak poważne? Jak duży miała wpływ na ten album Twoja podróż do Afryki?

Bardzo duży! To nie tylko czarna płyta, ze względu na to, że do jej nagrywania zostali zaproszeni afrykańscy goście, nie tylko dlatego, że jest dużo melodii zaczerpniętych z Afryki, nie tylko dlatego, że na okładce jest kontur Afryki i także nie tylko dlatego, że gram na bardzo wielu instrumentach afrykańskich... My staramy się łączyć te dwa światy - naszą Europę i Polskę z Afryką. Mamy wielu gości z Malawi, z bardzo pięknego kraju. I kiedy cześć piosenek powstawała właśnie w Malawi, miałem wrażenie, że zacierają się różnice kulturowe, muzyczne, że stanowimy jedno. Także ten tytuł jest uzasadnieniem tego, co przeżyliśmy. Symbolicznie, na okładce białymi literami napisaliśmy, że to jest "Czarna Płyta". I to ma swój ukryty sens - sens pozytywnego, Bożego przesłania.

Opowiedz jak wyglądały nagrania, bo jak dobrze się orientuję, cześć materiału powstawało w Afryce...

Nagrania były bardzo spontaniczne. Często biegałem z minidyskiem, z kamerą, z dobrym mikrofonem i nagrywałem ludzi, którzy byli wokół mnie. Nagrywaliśmy np. koguta, który piał rano czy chór, który śpiewał na mszy św. Na potrzeby kilku piosenek zaaranżowaliśmy takie małe studio w Lilongwe, gdzie po prostu ściągałem ludzi z ulicy, zapraszałem, rozmawialiśmy, często łamaną angielszczyzną w połączeniu z narzeczem chichewa, którym się porozumiewają Malawijczycy. Jakoś udawało się dogadać i coś nagrać. Dużą pomoc przy nagrywaniu tej płyty okazał też Paul Chawing, pieśniarz malawijski, pieśniarz reggae, bardzo popularny w południowej części kraju. To dzięki jego fascynacji muzyką reggae, która jest tam zakorzeniona, ja mogłem dotrzeć do samych źródeł tej muzyki, posłuchać jak grają reggae zespoły, posłuchać jak gra Paul.

W publikowanych na łamach Magazynu RUaH relacjach z Afryki opisywałeś m.in. afrykańskie msze św., wspominałeś także o śpiewających podczas tych Eucharystii chórach, tworzonych przez dzieci czy ludzi z wioski. Czy utwory "Podniesienie" i "Hosanna" to fragmenty właśnie z oprawy liturgii?

Dokładnie tak. Po przylocie, drugiego dnia, była uroczysta msza św., takie powitanie dla gości z Polski. I podczas tej mszy św. śpiewał chór szkolny, a my staliśmy po prostu jak zaczarowani... Całą tą mszę św. nasz kolega nagrywał na kamerę video, a kamera połączona była z minidyskiem. Całkiem przypadkowo okazało się, że tak wspaniale się to wszystko nagrało, że mogliśmy to potem wykorzystać. Brzmi to niesamowicie... Chciałbym, żeby choć w pewnej części nasze chóry potrafiły się tak mobilizować do śpiewania. Oczywiście wśród Afrykańczyków, śpiew jest nijako zakorzeniony, towarzyszy im od dziecka, w każdym momencie życia, jest wszechobecny... Śpiew, granie na bębnach i taniec. Te elementy są nierozerwalne. Byliśmy w takiej małej wiosce, niedaleko Lilongwe, gdzie małe dzieci, pięcio-sześciolatki nosiły na swoich plecach roczne, może dwuletnie maluchy i razem tak pięknie śpiewały. Naprawdę, to było wspaniałe.

Na płycie znalazł się jeden cover, utwór zespołu 40i30na70 - "Perełka". Co Was zaintrygowało w tym utworze, dlaczego właśnie on?

To się zaczęło od tego, że kiedyś zespół 40 synów... zaprosił nas do wspólnego koncertu i umówiliśmy się, że na tym koncercie my wykonamy jedną piosenkę osiołków, a oni jedną naszą. Wybrali z naszego repertuaru "Jak drzewo", a my tak słuchaliśmy ich piosenek i mi się bardzo spodobała "Perełka", zwłaszcza jeśli chodzi o warstwę tekstową. Wzięliśmy to na warsztat i podczas jednej z prób, Bartek Mielczarek zaproponował bardzo ciekawą aranżację. Poszliśmy za jego pomysłem i w ten sposób powstała właśnie nasza wersja "Perełki". Osiołkom się bardzo spodobało i zgodzili się, żeby ta piosenka znalazła się na naszej nowej płycie.

W takim układzie nie pozostaje Ci już nic innego jak tylko zaprosić odwiedzających bosko.pl do kupowania płyty...

Tak, zapraszam gorąco! Płytę można nabyć w sklepie internetowym paganini.

rozmawiała Weronika Gurdek, 18.06.2005, Kalwaria Zebrzydowska